Doktorze pamiętaj!

Ostatni rozdział z książki pt. Psychogeriatria


Jak ja się czuję
Kiedy ktoś zapyta, jak ja się dziś czuję,
Grzecznie odpowiem, że "dobrze, dziękuję".
To, że mam artretyzm, to jeszcze nie wszystko,
Astma, serce mi dokucza i mówię z zadyszką,
Puls słaby, krew moja w cholesterol bogata...
Lecz dobrze się czuję, jak na moje lata.
Bez laseczki teraz chodzić już nie mogę,
Choć zawsze wybieram najłatwiejszą drogę.
W nocy przez bezsenność bardzo się morduję,
Ale przyjdzie ranek... znów dobrze się czuję.
Mam zawroty głowy, pamięć "figle" płata,
Lecz dobrze się czuję, jak na swoje lata!
Z wierszyka mojego ten sens się wywodzi,
Że kiedy starość i niemoc przychodzi,
To lepiej zgodzić się ze strzykaniem kości
I nie opowiadać o swojej starości.
Zaciskając zęby z tym losem się pogódź
I wszystkich wokoło chorobami nie nudź!
Powiadają: "Starość okresem jest złotym",
Kiedy spać się kładę, zawsze myślę o tym...
"Uszy" mam w pudełku, "zęby" w wodzie studzę,
"Oczy" na stoliku, zanim się obudzę...
Jeszcze przed zaśnięciem ta myśl mnie nurtuje:
"Czy to wszystkie części, które się wyjmuje?"
Za czasów młodości (mówię bez przesady)
Łatwe były biegi, skłony i przysiady.
W średnim wieku jeszcze tyle sił zostało,
Żeby ze zmęczenia przetańczyć noc całą...
A teraz na starość czasy się zmieniły,
Spacerkiem do sklepu, z powrotem bez siły.
Dobra rada dla tych, którzy się starzeją:
Niech zacisną zęby i z życia się śmieją.
Kiedy wstaną rano, "części" pozbierają,
Niech rubrykę zgonów w prasie przeczytają.
Jeśli ich nazwiska tam nie figurują,
To znaczy, że zdrowi i dobrze się czują.

Anonim-fałszywka, wiersz przypisywany Wisławie Szymborskiej


Jeśli kontaktujesz się ze starszym pacjentem należy pamiętać, że jest on szczególnie wrażliwy na oznaki zainteresowania, uznania i szacunku z Twej strony. Wszelkie uchybienia w tej materii odbierać będzie nadzwyczaj boleśnie, a niekiedy nawet z irytacją. Jego konkluzją będzie przekonanie, że trafił do niewłaściwego lekarza, nie obdarzy Cię zaufaniem, zamknie się i utrudni Ci i diagnostykę i terapię. Jeśli praktykujesz prywatnie możesz być przekonany, że straciłeś właśnie kolejnego pacjenta. Na pewno nie poleci Cię on również swoim znajomym. Dla Ciebie będzie to oznaczało, że nadal będziesz musiał mieć pięć miejsc pracy, a w każdej z nich przemęczony i zagoniony będziesz "odwalał tylko robotę".
Dlatego powinieneś grzecznie i z respektem powitać każdego pacjenta, a szczególne starszego, zgłaszającego się do Twego gabinetu. Wstań, podaj mu rękę, przedstaw się. Podobnie zresztą powinieneś zachowywać się również przy łóżku chorego.
Pamiętaj, że ów pacjent jest często starszy od Ciebie i być może ma bogatsze doświadczenie zawodowe i życiowe niż Ty. To, że ma on taką czy inną dolegliwość nie oznacza bynajmniej, że przestał być Osobą. Poza współczuciem, które niezależnie od Twego staży medycznego, powinieneś okazać każdemu cierpiącemu, okaż mu również szacunek, okaz zrozumienie. Pamiętaj wiersz księdza Jana Twardowskiego, który sam już będąc starym, tak pisał o swych rówieśnikach:


Nie lubią proszków
przy aspirynie się krzywią
czekają na miłość dobroć
powrót ojca i matki
tak jak w dzieciństwie
wszystkiemu się dziwią
cieszą się gwiazdką choinką
zimą tęsknią do wiosny

Starzy - to dzieci które za szybko urosły


Doktorze pamiętaj, że siedząca przed tobą staruszka, pani Joanna S., w swym własnym przekonaniu jest nadal ową roześmianą Joasią, która zdobywała nagrody w konkursie tańca towarzyskiego, miała kilka udanych prób literackich i tylko za sprawą złośliwości losu niespodziewanie się zestarzała i teraz musi odwiedzać gabinety "bardzo ważnych doktorów".
Doktorze pamiętaj, że swą wiedzę medyczną, z której jesteś tak dumny, zawdzięczasz nie tylko swym wybitnym nauczycielom, własnemu pilnemu studiowaniu, ale i setkom chorych, od których uczysz się o całego spektrum symptomatologii, reakcji na leki, tego wszystkiego, co na szczęście nie musiałeś sam na sobie doświadczać.
Traktuj pacjenta uprzejmie, tak jak gościa w Twym domu. Zainteresuj się jego pracą, osiągnięciami, życiem rodzinnym. Zapytaj o powód wizyty. Wysłuchaj cierpliwie skarg, wyjaśnij wątpliwości.
Nie okazuj zniecierpliwienia, pośpiechu czy nerwowości. Staraj się uzyskać w pacjencie zainteresowanego i motywowanego partnera w walce z chorobą.
Starsze osoby, zwłaszcza w niepokoju, dobrze reagują na dotknięcie drugiej osoby. Można wtedy potrzymać pacjenta za rękę. Okazją będzie mierzenie tętna. Będzie to owe symboliczne "podanie serdecznej dłoni". Nie należy jednak dotykać pacjenta paranoicznego lub zmagającego się z natręctwami dotyczącymi możliwości zarażenia.
Pacjent powinien wierzyć nie tylko w Twe kompetencję, ale być przekonany o Twej życzliwości i bezinteresowności. Niech poczuje on, że w czasie gdy się nim zajmujesz jest on dla Ciebie najważniejszy, że będziesz starał się rozwikłać zagadkę jego dolegliwości i choroby, ulżyć mu w cierpieniach, wrócić zdrowie.
Pamiętaj, ze każdy człowiek w chwili choroby czuje się zagrożony, pełen lęku i niepewności. Doświadczysz to sam kiedy i Ty będziesz pacjentem. Dlatego przyjmując chorego staraj się wyciszyć jego lęk. Wyjaśnij mu zrozumiale wszystkie terminy i procedury medyczne. Podejmowane decyzje odnośnie badań i zabiegów zawsze z nim uzgodnij.
Jeśli sam w danym okresie przeżywasz poważniejsze troski, kłopoty czy dolegliwości, to na czas kontaktów z pacjentem musisz je odłożyć na bok. Nie mogą one rzutować na Twoją pracę, a złe nastroje przenosić się na pacjentów. Gotowi są oni pomyśleć, że ich diagnoza lub rokowanie jest niekorzystne lub nawet beznadziejne. Zachowuj się więc w czasie pracy jak profesjonalista!
Brak współdziałania ze strony pacjenta odbija się zawsze niekorzystnie na procesie jego leczenia. Przytoczę tu zasadę nr 404 z poradnika dr Cliftona Meadera pt. Lekarz doskonały:

Istnieją liczne rodzaje braku współdziałania ze strony pacjenta.
Po pierwsze, istnieją pacjenci, którzy nie biorą zapisanych przez ciebie leków, ponieważ nie rozumieli poleczenia.
Naucz się mówić ich językiem.
Po wtóre, istnieją pacjenci, którzy nie biorą zalecanych przez ciebie leków, bo nie ufają twojej ocenie.
Naucz się budowania zaufania i szacunku.
Po trzecie, istnieją pacjenci, którzy nie przyjmują twoich leków, ponieważ czują się po nich źle.
Naucz się słuchać tych ludzi.
Często mają rację.

Na koniec jeszcze jedna ważna uwagą, a jest nią cytat z Dekalogu lekarza, autorstwa Aliny i Aleksandra Skotnickich:

Nie oczekuj od pacjentów wdzięczności - to miłe, jeśli ją wyrażają, ale pamiętaj, że obdarowanie chorych zdrowiem jest przywilejem, którego nie posiada żadna inna profesja; w tym sensie lekarz jest równy królom i prezydentom - może darować innym życie...


Piśmiennictwo

Grabe W., Stańko A.: Należyta staranność w praktyce lekarskiej. Gabinet Prywatny, 1996, 3, 44.
Hofman-Wiśniewska J.: A jednak etyka. Gabinet Prywatny. 1996, 3, 8.
Meador C.: Lekarz doskonały. Sanmedica. Warszawa. 1995.
Skotnicka A., Skotnicki A.: Dekalog lekarza. Internet 2003.